poniedziałek, 15 maja 2017

Rozdział 6.

   - Człowiekiem ? - Zapytał Alaric, kiedy tylko usłyszał słowa Damona. Zmrużył delikatnie brwi bo trudno było mu w to uwierzyć. Jak Kai mógł wymyślić coś takiego?
   - No właśnie. Nie wiemy na razie co robić. - Powiedział kruczowłosy i spojrzał na swojego młodszego braciszka.
   - Jak nie wiemy. Musimy przywrócić Bonnie oraz Elenę do życia, Damon. - Lorenzo odezwał się w ostatniej chwili, kiedy wszedł do salonu. Zależało mu tylko na zdrowiu Bonnie.
   - Enzo, to nie jest proste. Też chcę ocalić Bonnie. I Elenę. Jednak musimy mieć plan B. - Damon westchnął cicho po swoich słowach i napił się burbonu ze szklanki. W tym momencie po raz pierwszy nie wiedział co robić.
   - Powiedziałeś Caroline? - Zapytał nauczyciel patrząc na młodszego Salvatore. Stefan spojrzał na mężczyznę a potem odpowiedział. - Nie. Jeszcze nie. Nie wiem jak jej o tym powiedzieć. Nie przyjmie tego najlepiej.
   - Uratujemy je, Stefan. Znajdziemy plan B. - Damon spojrzał na swojego brata a zaraz uśmiechnął się delikatnie. Poklepał go delikatnie po ramieniu a ten zwiesił głowę. - Myślisz że to takie proste? Z Caroline mieliśmy żyć razem i szczęśliwe. Mieliśmy wieczność. Zrobię to. Muszę to zrobić. Nie zostawię tak Bonnie jak i Eleny. - Wstał w końcu kończąc pić drinka a potem zauważył w drzwiach Caroline. - Care...
   - Nie uzgadniając tego ze mną ? - Odpowiedziała blondynka a potem uciekła wampirzym tempie. Stefan westchnął cicho a następnie spojrzał na swojego brata.
   - Teraz chcesz wziąć na pewno lekarstwo? - Zapytał zaraz starszy Salvatore i podniósł swoje brwi. Stefan pokręcił przecząco głową a następnie spojrzał na wszystkich.




   - Bonnie, Bonnie.. co my tutaj robimy? - Zapytała panna Gilbert kiedy weszły do budynku swojego dawnego liceum. Zadzwonił dzwonek na lekcje. Panna Bennett jednak szła dalej obok swojej przyjaciółki.
   - Pomyślałam, że mimo wszystko musimy chodzić do szkoły, co nie? Dlatego.. wracamy do liceum, tym razem. - Powiedziała zaraz a potem obdarzyła brunetkę uroczym uśmiechem.
   - Co ? Czekaj, to szalone. Przecież nikogo tu nie ma. Jesteśmy w magicznym świecie, same. - Powiedziała zaraz i wzruszyła ramionami.
   - A może znajdziemy odpowiedź na to jak się stąd wydostać? - Zapytała panna Bennett mrużąc brwi w kierunku Gilbert a potem spojrzała przed siebie. Przeraziła się trochę. - Elena, patrz..
Obie spojrzały w tym samym kierunku. Zobaczyły siebie, Caroline. To był ten dzień, kiedy Elena wpadła pierwszy raz na Stefana, w szkole. Przyglądały się sobie, swojej rozmowie. Elena przypomniała sobie, jak wtedy była strasznie zamknięta w sobie. Później jak poznała Stefana, ponownie otworzyła się na świat. Jak wcześniej. Później znowu zadzwonił dzwonek, Elena zobaczyła siebie, jak weszła do męskiej łazienki a potem z niej wychodząc, wpadła na Stefana. Spojrzała na Bonnie a potem odetchnęła cicho. - To jest szalone.
   - Nie jest szalone, to nasze wspomnienia. - Powiedziała i odetchnęła cicho. Spojrzała na swoją przyjaciółkę a potem pociągnęła ją za sobą. - Chodź do łazienki. - Dodała i weszły do damskiej toalety. Zamknęły drzwi a potem stanęły przed dużym lustrem.
   - O co w tym wszystkim chodzi, Bonnie? - Spytała Gilbert zastanawiając się. - I czemu cały czas pokazują się moje wspomnienia. A Twoje?
   - Nie wiem, Elena. Jednak musimy się tego jak najszybciej dowiedzieć. - Powiedziała i skrzyżowała swoje ręce na klatce piersiowej. Rozejrzała się czy na pewno nikogo nie ma z nimi. Lecz szybko odpuściła. Znowu usłyszały dzwonek do drzwi i spojrzały szybko na siebie.
   - Nie wiem jak Ty, ale ja jestem przerażona. - Odparła brunetka a potem odwróciła się. Spojrzała na drzwi a potem pociągnęła swoją przyjaciółkę. Była przerażona, mówiła prawdę. Lecz musiała czegoś się dowiedzieć. Kiedy tylko pociągnęła klamkę i chciała wyjść - wpadła na kogoś. Nie spodziewała się, że ktoś jest tutaj z nimi. Podniosła swoją głowę a potem zobaczyła mężczyznę. Mężczyznę którego znała. I on ją też widział bo się uśmiechnął szyderczo.
   - To niemożliwe. - Powiedziała panna Bennett kiedy tylko zauważyła mężczyznę. Gilbert nadal się na niego patrzyła. Trochę przestraszona, ale zdeterminowała. Wszystko zaczęło się jej układać.
    - Finn...




Caroline wróciła późnym wieczorem do domu. Usiadła na kanapie w salonie i nalała sobie burbonu. Cieszyła się, że teraz nikogo nie było w salonie, a może nawet i w całym pensjonacie. Nie chciała nikogo widzieć. Sama nie wiedziała co robić. Była to dla niej trochę trudna sytuacja. Z jednej strony chciała ocalić swojego najlepsze przyjaciółki ale z drugiej nie chciała narażać swojego narzeczonego na to. Nie była gotowa , by był człowiekiem. Z drugiej strony nie sądziła, że wybierze człowieczeństwo, nawet nie mówiąc jej o zaistniałej sytuacji. Bawiła się szklanką kiedy z progu przyglądał się jej Stefan. Blondynka sama nie wiedziała czy ma teraz płakać czy znienawidzić młodszego Salvatore'a. Jednak kiedy poczuła, że ktoś z nią jest odwróciła się a potem zauważyła swojego narzeczonego.
   - Możemy porozmawiać? - Szepnął cicho w pewnym momencie niepewnie chcąc podejść do kanapy. Blondynka uniosła swoją szklankę a głowę zwiesiła w dół.
   - Jeśli musisz. - Mruknęła trochę niezadowolona i spojrzała potem na niego. Wampir usiadła obok swojej dziewczyny a następnie spojrzał na nią.
   - Przepraszam.. hej. Wiem, że zawaliłem. - Powiedział patrząc na nią. Naprawdę chciał załagodzić jakąś tą sytuację. Było to w sumie dla niego już niepotrzebne. Caroline znowu odetchnęła i spojrzała na niego.
   - Wiesz co jest najgorsze? Że nie chciałeś nawet ze mną tego uzgodnić, Stefan. Jestem chyba Twoją narzeczoną, coś to dla Ciebie w ogóle znaczy? - Wybuchnęła za chwilę i wstała z miejsca. Chciała chyba znowu opuścić mieszkanie, albo salon. Sama nie wiedziała.
   - Ej.. - Stefan zaraz wstał i złapał ją za rękę. Odwrócił do siebie a potem spojrzał głęboko w jej oczy. - Tak, jesteś dla mnie wszystkim, Care. Nie wiem czemu tak pochopnie podjąłem decyzję. Możemy wszystko jeszcze raz przemyśleć? - Zapytał cicho a potem uśmiechnął się delikatnie. Caroline patrzyła na niego cały czas lecz sama nie wiedziała co powiedzieć.
   - Powinieneś to zrobić. Lecz nie wiem jak potem będzie wyglądała nasza przyszłość, Stefan. Jestem przerażona. - Po jej głosie było widać, że była trochę przerażona. Obiecali sobie wspólne życie, wieczność. A Caroline nie była gotowa na to, by znowu zostać człowiekiem. Jej przemiana w wampira zmieniła ją, na lepsze. I nie chciała tego zmieniać.
   - Ej.. najważniejsze, że mamy siebie. Coś wymyślimy. A jeśli nie będzie wyjścia z tym też sobie poradzimy, obiecuję. Nadal możemy być razem i żyć ze sobą. Mamy siebie a to jest najważniejsze. - Powiedział cicho młodszy z Salvatore a potem ponownie obdarował dziewczynę delikatnym uśmiechem. Ona niewidocznie odwzajemniła jego uśmiech a potem ich wargi złączyły się ze sobą w czułym pocałunku.




   - Co Ty tutaj robisz? - Zapytała zaraz zdenerwowana Gilbert patrząc na niego. Myślała że już nigdy go nie zobaczy, że on nie żyje. Lecz sama nie wiedziała, czemu pokazywały się jej wspomnienia oraz czy to jego sprawka. - Czy to wszystko.. To Twoja sprawka?
Finn zaśmiał się sztucznie na pytanie sobowtóra. Lecz szybko spoważniał i zastanowił się nad jej pytaniem. - Można by było powiedzieć, że tak.
   - Czego chcesz? - Zapytała zaraz czarownica patrząc na niego i skrzyżowała dłonie na swojej klatce piersiowej. - Po co to wszystko?
   - Hm.. chciałbym w sumie wolności. Nie żyje. A tym bardziej jesteście jedynymi osobami, które przywrócą mnie do życia. Tym bardziej Ty, Eleno Gilbert. - Powiedział i uśmiechnął się do dziewczyn delikatnie, ale tajemniczo.
   - O czym Ty mówisz? - Gilbert była w sumie trochę tym pomysłem przerażona. Dlaczego pokazywał jej wspomnienia? O co w tym wszystkim chodzi? Dziewczyna miała tyle pytań a mało odpowiedzi. I to ją jeszcze bardziej przerażało.
   - Hm.. widzieliśmy właśnie ten moment, kiedy poznałaś Stefana Salvatore. To on w sumie jest tym kluczem. Żeby przywrócić nas wszystkich, on musi wypić lekarstwo na wampiryzm. Z Twojej krwi, Elena. Wasze krwi są połączone. - Odpowiedział w końcu na jej pytanie. Dziewczyny zaraz otworzyły delikatnie swoje usta a potem spojrzały na siebie.
   - Że co? Stefan tego nie zrobi, Damon mu na to nie pozwoli. Caroline tak samo. - Elena pokręciła głową i zacisnęła swoją rękę w pięść. - Wypuść nas stąd. Koniec tego.
   - Przykro mi, Gilbert. Jednak nie ma stąd żadnej ucieczki. Nie ma żadnego haczyka. Jeśli Stefan nie wypije lekarstwa, nigdy się nie obudzicie. Przykro mi. - Powiedział zaraz a potem puścił do dziewczyn oczko. Dziewczyny nie mogły w to uwierzyć. Nie chciały wierzyć w to, że nie ma żadnego haczyka. Haczyk zawsze jest.
  - Idź do diabła. - Powiedziała Bennett a potem pociągnęła do siebie przyjaciółkę. Wyszły w końcu z budynku szkolnego idąc przed siebie. Same nie wiedziały gdzie. Chciały chyba jak najszybciej stąd uciec. Od Finna, od wszystkiego.


***


Hej! Matko, jak dawno mnie tu nie było. Rozdział miał być dawno już opublikowany a nawet nie wiedziałam czy dobrze to napisałam. Zaczęłam chyba pisać bez weny a to chyba najgorsze co może być. Może jednak wam się spodoba rozdział? Sama nie wiem, zobaczymy. Sama ogólnie nie wiem czemu coraz mniej was jest na blogu i jest coraz mniej komentarzy. Co mogłabym zrobić, żeby było was więcej? Nie wiem. Chyba przez ten brak czasu już tracę was. :( Ogólnie co u was słychać? Ja niedługo zdaję egzamin na prawo jazdy. Jestem przerażona teorią, że masakra. Jeszcze do tego pracuje i nie miałam czasu by opublikować notki wcześniej, przepraszam jeszcze raz. Co do rozdziału. Co myślicie o pojawieniu się Finna? Myślicie, że trochę namiesza ? Ogólnie myśląc o tej notce na początku chciałam tutaj Tylera wplątać, jednak szybko stwierdziłam, że to zły pomysł. Potem zaczęłam myśleć kogo tu dać, padło na Finna. Chociaż aż tak go nie lubiłam, najbardziej mi tu chyba pasował.
Jeszcze do tego Stefan i Caroline - nie wierzę, że napisałam o tym! Nie lubię ich razem, w sumie nieważne. Lecz dziwie się sobie, że o nich piszę, jakbym ich lubiła. Jednak nie, nie lubię ich. Przyjaciele tak, para stanowczo nie. A wy? Jak myślicie, Stefan naprawdę chce wziąć te lekarstwo na wampiryzm i przywrócić dziewczyny do życia? Piszcie wasze przemyślenia, chętnie je poczytam! ♥
Chyba wszystko co u mnie. Po zdanym egzaminie powinnam częściej już dodawać notki, bo chciałabym zacząć przygotowywać powoli nową część tego opowiadania. Wszystko jednak w swoim czasie.
Pozdrawiam kochani i czekam na wasze komentarze! ♥
Do następnego! ♥♥♥




poniedziałek, 27 lutego 2017

Rozdział 5.




Elena Gilbert leżała na ulicy. Zmęczona, trochę smutna otworzyła swoje oczy i spojrzała przed siebie. Rozejrzała się, lecz w pewnym momencie podniosła się do pozycji siedzącej, kiedy tylko stwierdziła, że leży na ulicy. Spojrzała na swoje ciuchy, które miała inne, czarne. Ciemne. Nie miała ich nigdy na sobie a w zasadzie nie przypominała by kiedykolwiek je widziała.
- Damon? - Zawołała swojego ukochanego, ale nic nie reagował. Rozglądała się w poszukiwaniu jakiejkolwiek osoby, ale to nic. - Caroline? - Zawołała jeszcze raz, ale to na nic. Nie wiedziała gdzie jest.
- Elena? - Usłyszała za sobą głos. Ciepły głos czarnowłosej przyjaciółki. Odwróciła się w jej kierunku i odetchnęła szczęśliwa. Widzi ją. To ona. To Bonnie, żyje.
- Bonnie! - Krzyknęła zaraz i podniosła się z zimnej ziemi. Podbiegła do niej i przytuliła ją na powitanie. Tak bardzo się cieszyła, że ją widzi. - Myślałam, że nie żyjesz.. Damon powiedział, że nie udało Cię uratować.
- Bo nie dało, Eleno. - Powiedziała panna Bennett a Gilbert zmrużyła delikatnie brwi. Nie rozumiała słów przyjaciółki. Odetchnęła cicho a następnie przyjrzała się jej uważnie.
- Co się stało? - Zapytała trochę przerażona i rozejrzała się. - Gdzie jest Damon? Damon! - Krzyknęła i chciała zaraz poszukać swojego ukochanego. Bennett złapała ją za ramię by brunetka mogła się odwrócić i spojrzeć na nią.
- Nie jesteśmy w naszym świecie, Elena. Jesteśmy w innym wymiarze. Dokładnie nie wiem gdzie. Nie wiem jak to się stało, przecież umierałam. - Powiedziała a w jej oczach pojawiły się łzy. Klaus. Miał swój plan, to miałoby sens, dlatego chciał nam tak szybko pomóc, może za szybko. Zdenerwowała się i pokręciła głową.
- Klaus.. - Powiedziała i westchnęła cicho. - Chciałam pomóc. Chciałam, żebyś tutaj żyła, bo zasługujesz na to, bardziej niż ktokolwiek. - Powiedziała i spojrzała w dół ze swoimi łzami w oczach. Chciała w tym momencie się rozkleić. Płakała. Jednak przyjaciółka zaraz podniosła jej podbródek.
- To nie Twoja wina. Chodź, spróbujemy stąd się wydostać. - Odparła i złapała przyjaciółkę za rękę ciągnąc ją. Gilbert poszła za nią próbując się uspokoić.
- Wiesz coś  w ogóle? Masz jakiś plan? - Spytała idąc za przyjaciółką. Bonnie zawsze była twarda i podejrzewała w tym momencie, że ma jakiś plan. W przeciwieństwie do niej.
- Nie, ale jak znam z doświadczenia, kiedy z Damonem trafiliśmy do 1994 to coś znajdziemy. - Odpowiedziała na przyjaciółki słowa i pokręciła znacząco głową. To by miało w sumie sens. Szła za przyjaciółką a potem weszły do jakiegoś pomieszczenia. Rozejrzała się. To było miejsce, gdzie Damon przyniósł jej wisiorek, który zgubiła. To było miejsce, gdzie zrozumiała, że Kocha Damona. Na samą myśl chciała złapać się za naszyjnik, ale nie miała go w tym momencie na sobie. Spojrzała na ciemnowłosą.
- Szukajmy.. czegokolwiek. - Powiedziała Bennett i podeszła do jednej z szafek szukając czegokolwiek. Panna Gilbert zrobiła to samo.


***


- Elena? Elena! - Forbes krzyknęła kiedy tylko zobaczyła dziewczynę, która leżała w jednym z pokoi. Podbiegła do niej próbując ją obudzić , jednak nie mogła.
- O mój boże, Damon! - Krzyknęła by zawołać starszego Salvatore. Damon zjawił się w wampirzym tempie i spojrzał na ukochaną. Forbes zagryzła swój nadgarstek i przyłożyła do ust dziewczyny.
- Blondie, ona ma lekarstwo w sobie. Pamiętasz? - Zapytał a zaraz kucnął z drugiej strony przy swojej ukochanej.
- O mój boże, zapomniałam. - Odparła niezadowolona i mruknęła wkurzona. Spojrzała na swojego narzeczonego i odetchnęła cicho.
- Klaus. - Powiedział młodszy Salvatore i zacisnął swoje usta w wąską linie. Blondynka jednak spojrzała na swoją przyjaciółkę i przymknęła swoje powieki. - Przepraszam, Damon. Jezu, czemu jej po prostu nie zatrzymałam?! - Zapytałam i schowałam twarz w dłonie wzdychając. Damon wziął Gilbert na ręce i odetchnął cicho.
- Wystarczająco już zrobiłaś, Blondie. Stefan, jedziemy. - Powiedział stanowczo ruszając ze swoją ukochaną na rękach ku wyjścia.
- Gdzie? - Zapytał młodszy Salvatore i wzruszył swoimi ramionami.
- Zrobimy sobie wycieczkę. Do Nowego Orleanu. Ostatnio kochamy wycieczki czyż nie? - Uśmiechnął się szarmancko i ruszył w stronę wyjścia z pensjonatu a następnie do samochodu. Chciał jak najszybciej się rozprawić z Mikaelsonem.
- Damon! - Salvatore zaraz usłyszał głos za sobą. Był to Enzo. Spojrzał na swojego przyjaciela i zmrużył oczy. - Co się dzieje?
- Bonnie.. ona umierała, ale nadal oddycha. Czuję to. - Powiedział a Damon zaraz pokręcił głową. O czym jeszcze nie wie?
- Czas poznać rodzinkę Mikaelson, Lorenzo. - Odparł ze swoim uśmieszkiem starszy Salvatore po czym mężczyźni odjechali w stronę Nowego Orleanu. Forbes chciała też pojechać , ale nie zdążyła. Tupnęła mocno nogą w ziemię i popłakała się. Za nią stał Saltzman.
- Caroline, wiem, że chciałaś pomóc. - Powiedział Alaric a potem przytulił do siebie blondynkę. Ona rozpłakała się. Nie sądziła, że Klaus po tylu latach tak ją oszukał. Nie mogła w to uwierzyć.
- Przeze mnie mogę Elenę nie zobaczyć! - Krzyknęła zaraz i spojrzała przed siebie gdzie stał jeszcze niedaleko samochód Damona. Miała tylko w głowie najgorsze, że straciła dwie najlepsze przyjaciółki i została sama. Czuła, że nie mogła już na nikogo liczyć.



***


- Znalazłaś coś? - Zapytała Gilbert szukając czegokolwiek. Westchnęła cicho i spojrzała na swoją przyjaciółkę.
- Nie, jakieś stare zapiski, akty spraw.. To się nie trzyma kupy. Skąd by tu były jakieś akta spraw? - Zapytała a następnie wzruszyła swoimi ramionami.
- Też nie mam pojęcia. Boże, Bonnie.. to wszystko moja wina. - Powiedziała i schowała twarz w dłonie. Jednak chciała wyrzucić te wszystkie papiery jedną ręką ale zauważyła swój naszyjnik. W pudełeczku, w którym był, kiedy Stefan jej podarował.

- Co się stało, Elena? - Zapytała kiedy tylko zauważyła zakłopotanie panny Gilbert a ona odwróciła się w jej kierunku.
- Mój wisiorek. On tu jest. - Powiedziała zaraz a potem wzięła w swoje obie dłonie go przykładając do swojej klatki piersiowej. - Damon gdzieś tu jest. Na pewno nas stąd wyciągnie. - Powiedziała a potem usłyszała swój głos. Spojrzała w stronę lustra i zauważyła tam siebie oraz Damona. W tej samej sukience, kiedy była w swoje 18 urodziny, falowane włosy, swój lekki makijaż, który wtedy zrobiła.
- Widzisz to co ja? - Zapytała patrząc cały czas na to wspomnienie, które widziała.
- Widzę. - Odpowiedziała Panna Bennett i zagryzła dolną wargę.
- To było wtedy, kiedy zrozumiałam, że Kocham Damona. Kiedy tylko założył mi ten naszyjnik. I miałam wtedy mętlik w głowie. Przecież byłam ze Stefanem. - Spojrzałam na nią a potem westchnęłam cicho.
- Coś się tutaj dzieje, nie wiem co, ale coś na pewno. - Powiedziała przyjaciółka i znowu się rozdzieliły wracając do swoich poszukiwań.



***


- Klaus! - Krzyknął Damon, kiedy tylko przekroczył próg pensjonatu Mikaelson. W tym momencie stała urocza blondynka, która przyglądała się właśnie nowym gościom.
- No proszę proszę.. Damon Salvatore, prawda? - Zapytała i uśmiechnęła się trochę tajemniczo. - Jestem Freya Mikaelson.
- Gdzie jest Klaus? - Zapytał w pewnym momencie przyglądając się blondynce. Jednak usłyszał za sobą głos, który znał bardzo dobrze. - Mnie tu szukasz? - Zapytała owa postać a kruczowłosy odwrócił się w jego kierunku.
- Co zrobiłeś z moją ukochaną oraz moją przyjaciółką? - Spytał stanowczo. Musiał się jeszcze opanować, ponieważ chciał go rozerwać na strzępy. A kiedy by to zrobił - nie wiedziałby jak uratować swoją ukochaną.
- Zabawne pytanie. Ogólnie to wziąłem trochę lekarstwa na wampiryzm z jej ciała. Potrzebuje lekarstwa na to, by wskrzesić Kola, Rebekah oraz Finna. - Powiedział a Damon ruszył się wkurzony w jego kierunku, lecz Stefan go szybko zatrzymał. - Elena nie odpowiada. Jest nieprzytomna, co z nią zrobiłeś?! Stefan, puść mnie! - Krzyknął zdenerwowany Salvatore i zagryzł swoje usta. Nie chciał, by coś stało się z jego ukochaną.
- To już nie moja działka. - Powiedział zaraz i skrzyżował ręce na klatce piersiowej. Spojrzał na swoją siostrę a potem podniósł swoje brwi delikatnie. - Nie przeoczyliście czegoś czasem?
- Co masz na myśli? - Zapytał Lorenzo patrząc na niego i oczekując odpowiedzi.
- Na przykład mnie? - Usłyszeli zaraz głos, którego nie chcieli usłyszeć. Myśleli, że ta postać już nie żyje. Że jej praktycznie nie ma. Damon odwrócił się a ciemnowłosy uśmiechnął się szyderczo i pomachał dłonią jak mała dziewczynka.
- Kai. - Powiedział Damon a Parker zaśmiał się delikatnie. - Jakie to było zabawne i łatwe. Freya rzuciła zaklęcie a ja pach poprawiłem te zaklęcie i znowu wam uprzykrzam życie. Tęskniliście za mną? - Spytał z uśmiechem na swoich ustach.
- Zabije Cię! - Krzyknął Damon podchodząc do niego. W tym momencie Parker uniósł swoje dłonie. - Wtedy nie dowiesz się jak uratować Bonnie i Elenę! - Odparł w pewnym momencie i podniósł swoje dłonie.
- Mów! - Krzyknął zaraz zdenerwowany patrząc na Kaia. Od ich ciał było tylko parę centymetrów. Damon jednak był przygotowany na każdy jego ruch i jest przygotowany nawet by zabić go.
- Jest tylko jedna osoba w tym pensjonacie, która może je uratować. - Powiedział zaraz i ominął Salvatore. Uśmiechnął się zaraz i skierował głowę na Stefana. - Jedyny sobowtór, który tu jeszcze żyje. Który tu jest przy nas. - Odparł stanowczo i skierował palca na Stefana. - Brawo, wygrałeś przejażdżkę do świata żywych.
- O czym ty mówisz, diable? - Starszy Salvatore odwrócił się w kierunku czarownika i pokręcił przecząco głową.
- Stefan musi wypić lekarstwo na wampiryzm. Jego krew obudzi Twoją ukochaną oraz pannę Bennett.



***

O jezu, hej! Matko, po ostatnim odcinku The Vampire Diaries miałam ochotę napisać rozdział. Ogólnie chciałam napisać go wczoraj ale jakoś tak wyszło! Wracam do blogosfery, cieszycie się? Mam nadzieję, że tak! Po długich miesiącach, macie nowy rozdział. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Jak ogólnie oceniacie 8 sezon Pamiętników? Dla mnie oprócz Steroida jest na poziomie. I Katherine! ♥ ( przepraszam za spoiler, jeżeli nie zdążyłaś/eś obejrzeć odcinka ) . Niedługo powrót Niny, także - jestem ciekawa jak to się skończy. Teraz najważniejsze pytanie - jak ocenianie rozdział? Jeśli by były jakieś błędy to wybaczcie, piszę jeszcze przed pracą notkę. Ja pracuje i nie miałam teraz czasu na blogosferę. I robię prawko. Tyle chyba u mnie. Jak myślicie, czy Kai coś kombinuje i to jest zasadzka czy faktycznie uratują dziewczyny? Mam nadzieję, że tak. I jeszcze powiedzcie czy wolicie by był jeden gif jak dotychczas czy więcej jest lepiej? Oceniajcie!




***


Informacja!
Zmieniłam teraz nick z Olga na Meredith Walker. Będę ogarniać powoli wszystko i niedługo zobaczycie mnie na nowym Katalogu. Na stare nie wracam. Link dostaniecie na pewno przy następnym rozdziale. Na pewno go dostaniecie!
Do następnego! ♥



wtorek, 1 listopada 2016

Rozdział 4

- Oni nie przyjdą, prawda? - Zapytała zapłakana oraz zmęczona Bonnie Bennett leżąca na łóżku. W jednej z sypialni w pensjonacie Salvatore. Czekała już po prostu za śmierć. Obok niej siedział Enzo, który w tym momencie był bezsilny.
- Nie pozwolę Ci umrzeć, Bonnie Bennett. - Powiedział próbując powstrzymać swoje łzy. Chociaż nie pomagało mu to, że brunetka miała łzy. Bonnie nie chciała być wampirem i zdecydowała się umrzeć.
- A co? Mam zostać wampirem? Enzo, nie mogę. Po prostu nie mogę. - Skinęła głową by potwierdzić swoje słowa. Chciałaby być z nimi, ale nie jako wampir. - Enzo... obiecasz mi coś?
- Słucham, kochana. - Powiedział trzymając swoją partnerkę za rękę. Kiedy ją złapał Bonnie zrobiło się lżej na sercu. Cieszyła się że go poznała. Że się w nim zakochała.
- Nie pozwól na to, by znowu coś się stało Elenie. Obiecaj mi to. Spała przez tyle czasu. Zasługuje na szczęśliwe zakończenie. - Bonnie próbowała się uśmiechnąć ze swoimi ostatnimi słowami. I to zrobiła. Uważała w tym momencie, że Elena zasługuje teraz na szczęście. Bonnie chce by Elena teraz była szczęśliwa jak ona przez te ostatnie 15 lat swojego życia. Ponownie skinęła swoją głową, by przekonać swojego partnera, że wie co mówi.
- Sama jej to powiesz. - Powiedział po słowach brunetki i przejechał kciukiem po wierzchu jej dłoni. Zastanowił się przez moment. Nagle wziął rękę i położył na jej policzku. Schylił się i pocałował ją czule w czoło.
- Kocham Cię, Enzo. - Bennett zmieniła temat, bo nie wierzyła, że Elena przyjdzie. Zignorowała jego słowa. Przymknęła na moment powieki by wypuścić swoje łzy z oczu, które powędrowały na jej policzki. Kolejne łzy. To bolało.
- To nie jest pożegnanie, kochana. Nie martw się. - Powiedział i przymknął swoje powieki. Zamierzał nie opuścić swojej ukochanej, gdy ona tutaj była. Lecz Bonnie cały czas myślała o swoich przyjaciołach i o tym, że ich nie ma. Kiedy mogą ostatni raz ją widzieć żywą. I się pożegnać. Bolało ją to.


***


Freya nadal rzucała zaklęcie, które miało przywrócić Bonnie Bennett życie. Lecz Klaus miał swój plan który chciał wykorzystać. Kiedy tylko Freya skończyła odetchnęła ciężko a następnie położyła palec na swój nos. Była na nim krew, która poleciała z jej nosa. To było normalne, kiedy dla czarownicy zaklęcie jest zbyt ciężkie.
- Proszę. - Powiedziała a potem przymknęła swoje powieki. Blondynka spojrzała na swojego brata i zastanowiła się czy dobrze robi.
- Udało się? - Spytała panna Gilbert by zwyczajnie się upewnić a panna Mikaelson skinęła głową. Gilbert odetchnęła z ulgą a Forbes się sama ucieszyła.
- Teraz możemy wrócić do Mystic Falls,cieszyć się naszymi chłopakami i wrócić do rzeczywistości. Elena, to jest fantastyczne. - Powiedziała zachwycona panna Forbes i klasnęła w dłonie uradowana. Gilbert zastanowiła się chwilę i zmrużyła oczy.
- Damon nie będzie zachwycony. - Powiedziała Elena po czym pokręciła głową. Wiedziała, że Damon jest za to zły co zrobiła ale z drugiej strony - wiedziała, że uratowała swoją przyjaciółkę.
- Wracajmy.. Klaus, dziękuję. - Blondynka zwróciła się do Mikaelsona i uśmiechnęła się delikatnie. Klaus odwzajemnił jej uśmiech a następnie dziewczyny ruszyły w stronę wyjścia z rezydencji a następnie ruszyły do Mystic Falls.


***

- Damon? Damon! - Krzyknęła panna Gilbert po powrocie do domu. W pewnym momencie znalazła swojego ukochanego , który pił bourbon. Zastanowiła się i zmrużyła swoje brwi, bo widziała, że coś jest nie tak.
- Damon, wiem że będziesz zły, ale.. wszystko poszło zgodnie z planem, nie bądź na mnie zły. - Powiedziała próbując podejść do swojego ukochanego. Kruczowłosy spojrzał na nią i odetchnął cicho.
- Bonnie nie żyje, Elena. - Powiedział to spokojnie ale również ze złością w swoim głosie. Panna Gilbert na chwilę otworzyła buzie a zaraz w jej oczach pojawiły się łzy. Nie wierzyła w to. Nie mogła w to uwierzyć.
- Co?! Ale.. - Nie wiedziała jak to się stało. Wierzyła w to, że udało jej się uratować przyjaciółkę. Damon wstał ze swojego fotela i podszedł do swojej ukochanej.
- Dlaczego jej nie pozwoliliście się pożywić? Byśmy znaleźli wtedy lekarstwo, wszystko by było dobrze. - Elena miała do siebie pretensje oraz do każdego. Damon otulił ją swoimi ramionami a panna Gilbert się popłakała. - Dlaczego?!
- Mieliśmy swój plan, Elena. - Odpowiedział kruczowłosy przytulając swoją ukochaną. Przymknął na chwilę powieki, kiedy w jego oczach również mogły pojawić się łzy.
- Dlaczego jej nie powstrzymałeś?! - Krzyknęła i odepchnęła od siebie starszego Salvatore rozpłakana. Patrzyła na niego przez moment a on po prostu nie wiedział co ma w tym momencie zrobić.
Elena była na siebie zwyczajnie wściekła. Nie mogła uwierzyć w to, że Klaus ją oszukał. Bo taka była prawda. Freya miała to wszystko zatrzymać. Gilbert myślała, że jest bardziej w porządku. Jednak pomyliła się co do nich. Nie wiedziała jak ma spojrzeć w oczy każdego. Enzo, Matta, Stefana a tym bardziej Caroline. Pobiegła do jednej z sypialni i cała się rozkleiła. Nie chciała się opanować. Nie chciała w to uwierzyć.
Dwie godziny później kiedy się uspokoiła. - Postanowiła, że będzie walczyć o swoją przyjaciółkę. Schyliła się po zdjęcie, lecz pożałowała tego. Zrobiło jej się słabo, bardzo słabo. Dlatego podniosła się, lecz sama nie wiedziała co się dzieje. Złapała się na początek za głowę, później za bolącą ją delikatnie szyję. Rozejrzała się a później nic już nie pamiętała. Nie kontaktowała. W pewnym momencie zemdlała a z jej nosa poleciała krew. 





Cześć Kochani!
Ale jestem na siebie zła.. ostatni rozdział był 31 sierpnia. A teraz dopiero mam rozdział 4. Miałam ogólnie rozdział skończyć wczoraj, ale nie miałam za bardzo siły. Chciałam żeby lepiej wyszedł ten rozdział, ale mam mieszane uczucia co do niego. ;-; Co u was słychać? U mnie praca zżera tyle czasu, że nie mam czasu ani na Katalogi, ani na zwiastunownie, ani na blogi. Przepraszam was. :c Postanowiłam jednak nie zawieszać bloga. Chciałam to zrobić , tak .
Dziękuję za tyle komentarzy pod moimi postami. Dajecie mi siłę oraz energię na tego bloga. No to co? Do następnego! ♥
Dajcie znać jakie macie uczucia co do rozdziału. Miłego wtorku!

środa, 31 sierpnia 2016

Rozdział 3

     - Bonnie?! - Spytała panna Gilbert, która była zaskoczona. Nie mogła uwierzyć swoim oczom, dlatego zmrużyła delikatnie swoje brwi. Nie wiedziała co prawda, gdzie jest jej przyjaciółka, ale z drugiej strony - się ucieszyła. Otworzyła w pewnym momencie szerzej oczy a potem uśmiechnęła się delikatnie. Lecz Bonnie nie odwzajemniła jej uśmiechu. Jej twarz była jakaś martwa, taka smutna. I to również zauważyła panna Gilbert.
    - Elena. - Wymamrotała tylko jej imię. Obok niej stanął Enzo, który był jakiś zmarnowany. Westchnął cicho i wymienił z Damonem dziwne spojrzenia. Panna Gilbert od razu ruszyła do przyjaciółki i przytuliła ją do siebie. Miała łzy w oczach. Ogólnie obie miały łzy w oczach. Ze szczęścia? Ze smutku ? - Nie było teraz to pewne.
    - Boże.. Bonnie, myślałam, że coś Ci się stało. - Brunetka oderwała się od przyjaciółki i w pewnym momencie na nią spojrzała. Widząc łzę po jej policzku zaraz ją wytarła.
    - Bonnie, hej.. nie płacz. Jest w porządku. - Powiedziała zaraz brunetka i uśmiechnęła się delikatnie do swojej przyjaciółki, jednak Bonnie nie mogła się uspokoić.
- Elena.. zostałam zaatakowana. Umarłam, rozumiesz? Nie ma mnie... - Czarownica pokręciła głową i wzruszyła ramionami we łzach. Elena pomyślała przez moment. Przecież widziała swoją przyjaciółkę. Spokojnie ją widziała.
    - Enzo spanikował... jesteśmy razem. Zależy nam na nas. Bardzo. - Bonnie nie chciała dokładnie powiedzieć o co chodzi. I to było zaskakujące. Jednak za chwilę domyśliła się o co chodzi.
    - Tak, Elena.. jestem w trakcie przemiany. Nie chcę być wampirem. - Powiedziała zaraz i rozpłakała się. Gilbert przytuliła ją mocno do siebie a potem spojrzała na Enzo. Enzo też na nią spojrzał.
    - Nie chciałem by umarła, Elena. - Wydukał a ta westchnęła cicho. Nie spodziewała się po nich, że ogólnie będą razem. Lecz jednak minęło bardzo dużo czasu i wszystko w tym czasie mogło się wydarzyć.
    - Hej.. znajdziemy lekarstwo na wampiryzm. Obiecuję. Niedługo nadal będziesz naszą kochaną i potężną czarownicą. - Elena umiała się też poświęcić dla przyjaciół. Chciała by wszyscy byli bezpieczni i chciała tak samo teraz postąpić. - Caroline! - Krzyknęła i się odwróciła. W tym samym czasie Caroline i Stefan schodzili na dół i sami nie mogli uwierzyć we słowa panny Bennett. Jednak Elena chciała coś wymyślić.
    - Nawet wiem, kto nam pomoże.. - Powiedziała Caro.


***


New Orleans. Jak każde miasto - niby to jest spokojne miasto, lecz każdy może się pomylić. Popołudnie. Kiedy młody mężczyzna szedł do swojej ulubionej knajpki zaatakowały go dwie kobiety. - A tak naprawdę Caroline oraz Elena.
Zaniosły mężczyznę za blok, gdzie się znajdował. Kiedy wampir się obudził , zaraz spojrzał na kobiety pół przytomny.
    - Czego wy chcecie? - Zapytał zaraz a blondynka stanęła przed nim. Uśmiechnęła się delikatnie w jego kierunku.
    - Cześć, Klaus. - Odpowiedziała a potem kiwnęła głową do niego. - Słyszałam, że odnalazła się wasza druga siostra.  - Wampir przyjrzał się jej uważnie i zauważył blondynkę a obok niej sobowtóra.
     - Hello, love. - Klaus zawsze próbował być wobec niej romantyczny i to też się nie zmieniło. Uśmiechnął się do niej szarmancko chociaż Klausa to nie ruszyło. Zastanowiła się a następnie wstała. Przyjrzała się uważnie. - Czego chcesz od mojej siostry?
    - Pomocy. - Odpowiedziała brunetka. Skrzyżowała swoje ręce na klatce piersiowej a następnie podparła się na ścianie budynku. - Potrzebujemy lekarstwa na wampiryzm.
    - Po co Ci ? - Spytał pierwotny a za chwilę wstał. Wyczuł w pewnym momencie że sobowtór nadal jest człowiekiem co go zadowalało. - Znowu jesteś człowiekiem...
    - To nieważne.. - Powiedziała a następnie stanęła przed nim. Nie bała się Klausa. Nie tym razem. Wiedziała że coś wymyśli.- Pomożesz nam w tym.. a jeżeli nie.. zniszczę Cię. - Uśmiechnęła się tajemniczo panna Gilbert patrząc na pierwotnego. - Dla kogo to?
     - Dla Bonnie... Elena była w magicznej śpiączce, opowiadałam Ci o tym! Teraz mamy kłopoty a Bonnie nie może zostać wampirem! - Powiedziała zestresowana panna Forbes. Popatrzyła się na niego a on na nią. Jakby coś było na rzeczy. Panna Gilbert nie chciała się w to wtrącać, wiedziała, że wiele rzeczy ją ominęło a to można było zostawić na później.
    - Chodźmy... Freya się ucieszy. - Powiedział to i uśmiechnął się delikatnie. Caroline również się uśmiechnęła jednak szerzej zadowolona z takiego obrotu sprawy. Miała nadzieję, że Klaus pomoże jej w uratowaniu swojej drugiej najlepszej przyjaciółki jaką jest Bonnie Bennett. Chciała je mieć wszystkie przy sobie. Za wszelką cenę.


***


    - Co ? Eleno czy Ty zwariowałaś?! - Powiedział Damon przez słuchawkę telefonu, rozmawiając ze swoją dziewczyną.
    - Damon, tylko tak możemy uratować Bonnie. Nie pozwolę jej umrzeć. - Powiedziała stanowczo i odwróciła się w przeciwną stronę by porozmawiać z wampirem. Odsunęła się trochę, ponieważ nie chciała im przeszkadzać a tym bardziej sobie.
    - Elena to niebezpieczne. - Szatyn w tym momencie bardzo się zmartwił o swoją dziewczynę. Niedawno ją odzyskał a teraz znowu miał wrażenie, że zaraz z nią ponownie będzie musiał się pożegnać.
    - Damon, nic mi nie będzie, spokojnie, nie musisz się martwić. Freya nam pomoże, jest siostrą Klausa. A ja się nie boję Mikaelsonów. - Stwierdziła chowając rękę w kieszeń spodni i westchnęła bezradnie. Nie wiedziała co ma teraz o tym wszystkim myśleć. - Jak się czuje Bonnie?
    - Bon Bon potrzebuje tutaj teraz Ciebie. A Ty wpakowujesz mi się w niebezpieczeństwo. Wiesz jak działa przemiana bez pożywienia się? Bon Bon nie chcę się zgodzić na pożywienie. - Westchnął i odwrócił się ze szklanką swojego ulubionego bourbona.  Napił się ze szklanki kiedy zauważył bezradną oraz kiepsko wyglądającą Bonnie. - Eleno wróć!
   - Powiedz Bonnie, że wszystko się ułoży i nie pozwolę jej umrzeć. Damon.. obiecaj że jej to powiesz. I namów ją na pożywienie. - Elena miała swój własny plan działania. Nie chciała w tym momencie by ktoś jej przeszkodził.  - Kocham Cię, Damon.
   - Kocham Cię Elena.  - Powiedział i rozłączyli się. Elena wróciła do swojej paczki, by rozpocząć swój plan. Stanęła na przeciw stoliczka na której była księga a po drugiej stronie stała Freya. Panna Gilbert schowała swój telefon a Caroline położyła dłoń na jej ramieniu.
    - Na pewno chcesz to zrobić? - Spytała blondynka a brunetka spojrzała tylko na nią. Panna Gilbert odgarnęła włosy od tyłu kiedy spojrzała na przyjaciółkę a potem spojrzała na czarownicę. Skinęła głową na co blondynka to tez zrobiła. Podała jej swoją rękę.
W tym samym czasie, Mystic Falls.
    - Elena zwariowała?! - Spytała Bonnie wściekle. Wiedziała, że chciała jej pomóc, lecz nie spodziewała się tego, że jej przyjaciółka pójdzie do Mikaelsonów.
    - Bonnie, mam plan B. - Powiedział szatyn by uspokoić swoją przyjaciółkę. Panna Bennett zaczęła szybko a zarazem głęboko oddychać cała spanikowana. Spojrzała na starszego Salvatore a następnie spoliczkowała go. - Jak mogłeś to zrobić?! Czemu nie użyłeś tego planu?!
    - Bo się nie spodziewałem, że Elena posunie się do czegoś takiego! Przecież ją znasz! - Powiedział patrząc na brunetkę poważnie.
    - Mogłeś ją powstrzymać! - Krzyknęła zaraz a potem odwróciła się. Lecz odwróciła się zaraz z powrotem do przyjaciela. - Nie tylko stracisz mnie, ale też miłość swojego życia, Damon. - Powiedziała panna Bennett ze łzami w oczach i postanowiła iść na górę, teraz miała w głowie jedno - ocalenie swojej przyjaciółki. 






Zauważyliście że trzymam was w niepewności? Dlatego ten post postanowiłam opublikować na zakończenie wakacji! Jak tam? Przygotowani do szkoły? Ja jutro mam na próbę do pracy, więc trzymajcie kciuki. Chciałabym zostać na stałe. A jak tam u was? Kurczę, dziwne uczucie, kiedy w tym roku nie idziesz na rozpoczęcie roku bo się skończyło szkołę - jeszcze zdam w październiku ostatnią kwalifikację na technika ( wtedy mi zabrakło 1 % na praktyce , więc trzeba się postarać jak najbardziej ) i będzie okej :D Mam dla was dwa zwiastuny. Zwiastuny promujące tego bloga. Napiszcie mi czy lepszy by był elekt z paskami czy ma tak zostać. ( jak coś to najwyżej je poprawie i wstawię jeszcze raz ) . Jeden mogliście podziwiać w poprzednim poście, drugi niedawno zrobiłam i dlatego go teraz publikuje. :D Z całego serduszka polecam wam zwiastunownię Star Trailers. , którą założyłam. Jeżeli ktoś jest chętny to zapraszam do składania zamówień i dołączenia do załogi! Chyba tyle. Jak wrażenia po rozdziale? Wiem, trochę krótki, ale ja nie umiem pisać długich. Bo jak napiszę długi to potem nie będę miała pomysłów. Pewnie nikt tego do końca nie przeczyta a że ja jestem rozgadana ( już to tyle razy usłyszałam w życiu - dzisiaj też ) - to muszę, chociaż tutaj. Dobra, lecę pisać rozdział na If u Seek Amy, na który też was zapraszam ! ♥
Pozdrawiam i piszcie co sądzicie o zwiastunach. ^^








piątek, 22 lipca 2016

Rozdział 2

Elena weszła do pokoju i rozejrzała się. Teraz już sama nie wiedziała co myśleć. Z jej przyjaciółką stało się coś złego. I sama zastanawiała się dlaczego tak się stało a nie inaczej. Bonnie miała żyć. Chciała żeby w końcu dla niej coś zrobiła. Była zła, zła na Damona, że tym razem nic nie zrobił. Zwyczajnie nic.
Usłyszała zaraz jak ktoś otwiera drzwi. Elena podniosła delikatnie swoją głową i zauważyła w drzwiach przyjaciółkę. - Caroline. Blondynka odetchnęła cicho patrząc na najlepszą przyjaciółkę.
- Elena coś wymyślimy. Ja też nie mogę w to uwierzyć to co się stało. - Powiedziała zaraz a brunetka była trochę wkurzona.
- A co się tak naprawdę stało, powie mi ktoś? - Spytała i podniosła się do pozycji siedzącej. Była trochę zła. Ale miała łzy w oczach. Bonnie w sumie była, jest i będzie jej najlepszą przyjaciółką. Musi się dowiedzieć tego wszystkiego.
- Alexandria nas wyprzedziła. Nie możemy tego tak zostawić. Elena, nie jesteś bezpieczna w Mystic Falls. - Powiedziała szczerze blondynka poważna. - Ona Cię szuka, Elena. Dlatego musimy Cię ukryć. - Caroline nie chciała, by Elenie się coś stało. Tym bardziej, chciała również by Bonnie przywrócić z powrotem. Postara się, by wszystko wróciło do normy, jak przed zaklęciem Kaia.
- Kto to jest? - Zapytała zaraz panna Gilbert. Chciała wiedzieć tak naprawdę przed kim musi uciekać. A tym bardziej dużo ją rzeczy ominęło. Musiała wszystko nadrobić i chciała tego.
- To jest daleka kuzynka Lorenzo. Jest niebezpieczna. Wróciła by się zemścić na nas wszystkich, dlatego wykorzystała fakt, że jesteście połączone z Bonnie. Dlatego to zrobiła, dlatego dźgnęła Bonnie. - Odpowiedziała na jej pytanie Caroline. Caro bała się. W tym momencie przyszedł mężczyzna do ich pokoju.
- Stefan.. - Powiedziała brunetka. Ich spojrzenia spotkały się. Elena uśmiechnęła się delikatnie do niego na co ten odwzajemnił jej uśmiech. Jednakże tą chwilę przerwała Caroline, która przywitała się ze swoim chłopakiem. Gilbert oderwała na chwilę wzrok a potem spojrzała w innym kierunku. Nie chciała im przerywać. Sama nie wiedziała teraz czy nie powinna stąd wyjść. Powinna porozmawiać z Damonem. Może on coś wykombinuje. Sama nie wie.
- Muszę iść. - Odparła zaraz panna Gilbert i wyszła z pokoju. Jednak w pewnym momencie poczuła jak ktoś ją złapał za rękę. Odwróciła wzrok. Był to Stefan. Bez zastanowienia brunetka przytuliła się do mężczyzny i przymknęła oczy. - Tak strasznie za wami tęskniłam. 




****


Stefan i Elena siedzieli w pokoju. Ona leżała biorąc poduszkę pod głowę i rozmawiała ze Stefanem. Nie mogła w to uwierzyć to co się dzieje naprawdę.
- Musiałeś uciekać? Przez 3 lata? - Zapytała kiedy tylko usłyszała to wszystko i próbowała wszystko sobie poukładać w głowie. Dowiedziała się, że była również kobieta Rayna, która była kiedyś łowczynią. O heretykach. Wszystko nie było takie jak wcześniej.
- Przykro mi, Stefan. Jakoś nie mogę w to wszystko uwierzyć. Damon naprawdę chciał się zamienić z Tobą tym znakiem? - Zapytała jednak ten nie odpowiedział. Dopiero to zrobił po dłuższym czasie.
- Damon zrobił dużo przez te wszystkie lata, kiedy spałaś. Zostawił nas w tamtym momencie wszystkich. - Powiedział a ona zastanowiła się przez moment. Gilbert pokręciła zaraz głową przecząco. Wstała i zwyczajnie podeszła do okna. - Są tu jeszcze moje rzeczy?
- Tak. Nikt ich nie wyrzucał. Bonnie czasem je pożyczała. - Odpowiedział i wzruszył ramionami. Brunetka skinęła delikatnie swoją głową i poszła do swojej sypialni. Zastanowiła się i przebrała się w zwykłe ciuchy. Nie chciała już mieć tej sukienki.
Kiedy tylko zeszła na dół spojrzała na Damona kiedy on popijał burbon, jak zawsze. Nic nowego to było u Damona. Kaszlnęła żeby ten się na nią spojrzał a kiedy to tylko zrobił - Gilbert weszła do salonu głębiej patrząc na ukochanego.
- Myślałam, że chociaż trochę się zmieniłeś. - Chciała trochę rozluźnić atmosferę. Jednak jej cel był zupełnie inny. Chciała znaleźć Bonnie.
- Tradycje nigdy się nie zmieniają. - Uśmiechnął się do niej szarmancko. Panna Gilbert w tym momencie wiedziała, że łyknął to. Podeszła do niego a potem wzięła od niego szklankę. Napiła się burbonu, chociaż nie smakował już jak wcześniej. Damon spojrzał na nią zdezorientowany.
- Elena, wowow... już nie jesteś wampirem, nie tak ostro. - Zabrał jej szklankę na co ta pokręciła głową. - Oj wiem... jednak przyszłam w innej sprawie.
- Jakiej? - Spytał i podniósł jedną brew ku górze. Chciał się do niej zbliżyć i pocałować ją, jednak Gilbert się odsunęła.
- Chcę iść do Bonnie. - Powiedziała w pewnym momencie a on podniósł obie swoje brwi. Naprawdę był zaskoczony, chociaż z drugiej strony to mogło być normalne. - Wiem już co się mniej więcej wydarzyło. Potrzebuje pomocy, nie mogę jej zostawić, Damon. Jest moją przyjaciółką i dobrze o tym wiem.
- Ej, spokojnie... już Ci daje Enzo do telefonu. - Powiedział i wziął telefon do ręki. Włączył połączenie do Enzo i podał telefon swojej dziewczynie. Ta wzięła telefon do ręki by sobie przyłożyć go do ucha, a gdy spojrzała w bok - nie mogła uwierzyć własnym oczom. Zobaczyła postać, kobietę. Bardzo dobrze znają jej postać. 






Nie umiem pisać jednak tych powitań bohaterów! Obiecałam sobie, że teraz poprawię się i lepiej przedstawię powitanie bohaterów. Chciałam tu trochę dać Stefana i Eleny - Tak po prostu, lubię ich. Nadal nie wiem czy jestem Stelenowcem czy Delenowcem dokładnie. Uwielbiam obie pary ( bez hejtów kochani. ) Witam. Dzisiaj do was przybywam z nowym rozdziałem. Tak naprawdę to nie jestem z niego zadowolona - muszę sobie wypisać co chcę pokazać w tym opowiadaniu i kiedy co gdzie jak - bo chcę dużo napisać a sama nie wiedziałam co tu pisać. Pisałam go na spontana więc nie wyszło mi to najlepiej. ;-; Postanowiłam was trzymać w niepewności - tak naprawdę chciałam napisać kto się teraz pojawia ale jednak postanowiłam was trzymać w niepewności - oj nie dziękujcie. ♥ Informacja ! - Będę poszukiwać bety od następnego rozdziału, by te rozdziały były o wiele lepsze. Jeśli ktoś by był chętny zapraszam pod mój kontakt. Znajdziecie kontakt w zakładce opowiadanie lub nawet na mojej podstronie. Co u was? U mnie trochę nudy. Trochę się popsuło, może dlatego tak się nie rozpisałam, sama nie wiem. :( Wiem, że jest krótki ale chciałam już coś napisać wam. Kolejny będzie dłuższy , obiecuje. ♥ Życzcie weny! ^^ 



Na mojej podstronie będziecie mogli teraz widzieć na bieżąco jak idą postępy z pisaniem rozdziałów do moich opowiadań. ♠

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Rozdział 1

Nie wiedziałam co się dzieję. Było ogólnie ciemno i brakowało mi powietrza. Sama nie wiedziałam gdzie jestem. Czyżbym była w trumnie? Chyba jedyne logiczne wytłumaczenie z tej sytuacji. Chociaż nadal nie byłam pewna.
Zaczęłam uderzać w drzwi od tej trumny ale to na nic. Nikt mnie nie słyszał. Szczerze? Teraz czekałam na jakikolwiek ratunek. Miałam nadzieję, a może nawet byłam pewna że zaraz Damon lub ktokolwiek po mnie przyjdzie, gdy się dowie co się stało z Bonnie.
Usłyszałam w pewnej chwili otwieranie się drzwi od garażu. Pomyślałam i zmrużyłam delikatnie swoje brwi - gdzie ja byłam? To było dziwne. Zaczęłam kaszleć , czując brak powietrza. W danej chwili osoba zaczęła otwierać trumne gdzie ja byłam w środku. Podniosłam wzrok, był to Damon.
- Damon? - Podniosłam się do pozycji siedzącej i odetchnęłam głośno. W końcu mogłam poczuć powietrze. Spojrzałam na swojego wampira.
- Elena! - Damon był jeszcze jakiś nieswój. Może dlatego, że długo mnie nie widział. Wziął mnie na ręce a potem złożyliśmy pocałunek na swoich malinowych ustach. Brakowało mi tych jego ust, zdecydowanie. Oderwałam się od wampira i spojrzałam w jego ciemne tęczówki.
- Tak bardzo tęskniłam. - Uśmiechnęłam się do niej pokazując swoje biało-śnieżne zęby i patrząc w jego oczy. Pocałowałam go namiętnie. - Który mamy rok? - Musiałam o to spytać, bo chciałam wiedzieć, ile lat spałam.
- Nie jest to teraz najważniejsze. - Damon coś kręcił, a ja nawet nie wiedziałam co. Nie chciał mi w sumie odpowiedzieć na te pytanie. Zmrużyłam brwi. Podejrzewałam że coś się zwyczajnie stało.
- Chodźmy do domu. - Pocałował mnie jeszcze w usta na co odwzajemniłam pocałunek i wyszliśmy z garażu. Rozejrzałam się i wciągnęłam trochę powietrza. Brakowało mi tego wszystkiego, dosłownie. Wsiedliśmy do samochodu i wracaliśmy do Mystic Falls. Trochę długo zajęła nam droga, ale zwyczajnie rozmawialiśmy o wszystkim. Śmialiśmy się, chociaż dostrzegałam w jego głosie że coś jest nie tak.


***


W pensjonacie znaleźliśmy się po kilku godzinach. Spojrzałam na budynek i położyłam dłoń na szybie od drzwi. Uśmiechnęłam się delikatnie mając nadzieję, że niedługo zobaczę swoich przyjaciół. Może nie wszystkich, ale jednak kogoś zobaczę.
- Tak strasznie się cieszę. - Powiedziałam udarowana i wysiadłam szczęśliwa z samochodu. Podbiegłam do pensjonatu i chciałam jak najszybciej wejść do środka. Damon spojrzał na mnie dziwnie ale nie zwracałam na to uwagi. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Jeszcze nie byłam nigdy podekscytowana swoim powrotem. Rozejrzałam się i zauważyłam w salonie Caroline.
- Caroline! - Uśmiechnęłam się szeroko i podbiegłam do niej. Od razu przytuliłyśmy się na powitanie. Tak bardzo się cieszyłam, że ją widzę. Nawet nikt nie może sobie wyobraźić jak bardzo.
- Elena, tak strasznie za Tobą tęskniłam, wiesz? - Powiedziała blondynka i przytuliła mnie ponownie na co odwzajemniłam jej uścisk. Uśmiechnęłam się szeroko. Potem oderwałam się od niej.
- Ja tak samo. - Powiedziałam i usłyszałam czyjeś kroki. Odwróciłam się i zobaczyłam Alarica. Zdziwiło mnie to strasznie. Przecież gdy ja bym się obudziła, on by nie żył.
- Alaric, hej. - Uśmiechnęłam się do niego, chociaż na początku byłam zaskoczona. Ale prawie nic się nie zmienił. Podeszłam do niego i przytuliłam się na powitanie.
- Elena, hej. Dobrze wyglądasz. - Dostałam od niego komplement po naszym uścisku. Spojrzałam na mężczyznę.
- Coś tu nie gra, zgaduję.  - Coś tu naprawdę a nie pasowało. Rozejrzałam się a potem usłyszałam jak ktoś wchodzi do środka. Była to kobieca postać, brunetka. Zmrużyłam oczy, zauważyłam że zdenerwowana weszła do domu.
- Przyjechałam najszybciej jak mogłam. - Powiedziała a ja byłam zaskoczona. Zaraz spojrzałam na Damona. - Kto to jest?
- Em, wybrałaś sobie zły moment na odwiedziny. Eleno, poznaj ex Stefana, Valerie poznaj ex Stefana.
- Ex ? - Spytałam cicho i spojrzałam na kobietę. To było serio dziwne. Nie słyszałam nigdy o niej.
- Wszystko potem Ci wytłumaczę, obiecuję. - Powiedział obejmując mnie ramieniem i pocałował mnie w głowę.
- Czyli o niczym nadal nie wiesz, spałaś tylko 15 lat. - Wymamrotała brunetka patrząc na mnie uważnie.
- 15 lat? Słucham?! - Nie wierzyłam w to. Czyli coś się zwyczajnie wydarzyło. Spojrzałam na Damona. - Czemu mi nic nie mówisz? Gdzie jest Bonnie? - Spytałam zdenerwowana.
- Elena, uspokój się. Mamy kłopoty. Zwyczajnie. - Powiedział Damon. Wiedziałam że coś się stało. - Tutaj jej nie znajdziesz. Ale sobie poradzimy, obiecuje. - Dodał i przytulił mnie do siebie. Ja nie wiedziałam co myśleć, ale miałam łzy w oczach.
- Miałeś ją chronić, Damon, tyle razy się dla mnie poświęcała. Zasługiwała na szczęście, przecież wiesz o tym. - Oderwałam się od wampira i spojrzałam na Caroline oraz Alarica. Pokręciłam głową.
- Elena, tyle razy uratowałem jej życie. Jak jechał samochód, jak była łowczynią. Jednak to było skomplikowane. - Powiedział a ja nawet nie chciałam tego słuchać.
- Ale teraz jej nie ochroniłeś! - Rzuciłam do niego i pobiegłam na górę. Musiałam coś wymyślić. Damon wziął od razu swoją szklankę z trunkiem i napił się.
- Dlatego tu jestem. - Powiedziała Valerie chociaż Eleny już nie było. Damon zilustrował ją wzrokiem i westchnął. Położył rękę na swoim biodrze i spojrzał przed siebie.
- Gdzie jest ogólnie Stefan? - Spytała brunetka a zaraz spojrzała na Caroline, przecież byli teraz razem i musiała wiedzieć.
- Wyszedł. Zaraz przyjedze, wymyślimy coś. - Powiedziała i uśmiechnęła się delikatnie. Jeszcze spojrzała na wyświetlacz czy Stefan dzwonił. Gdy stwierdziła że nie miała żadnych połączeń spojrzała na Valerie i wzruszyła ramionami.





Witajcie witajcie! ♥
W końcu udało mi się do was zajrzeć i napisać rozdział.
Od tamtego wtorku to przesuwałam codziennie bo zawsze mi coś wypadało.
Co tam?
Mam nadzieję, że wam się spodobał rozdział. Dużo było komentarzy pod prologiem, mam nadzieję, że tym razem też was trochę będzie.
Pytanko - Jak miała na imię ta dziewczyna co była w psychiatryku z Bonnie? Chyba dobrze to napisałam :D Po prostu przyda mi się do opowiadania.
Dobra, chyba tylko tyle. Miłego dnia.
Pozdrawiam. ^^
P.S. Jak znajdę chwilę to przyjdę również na wasze blogi : )

sobota, 14 maja 2016

Prolog

Pamiętam bardzo dobrze, kiedy musiałam ze wszystkimi się pożegnać. Ze Stefanem , z dziewczynami, z Tylerem , z moim bratem Jeremym, z Alarickiem, z Mattem oraz z najważniejszym mężczyzną mojego życia - Damonem Salvatore.
Chciałam chociaż raz poświęcić się dla Bonnie, tym bardziej ona zawsze się dla mnie poświęcała. Dobrze zrobiłam, wiem, że dobrze.
- Bonnie !
Krzyknął Damon kiedy zobaczył swoją przyjaciółkę w lesie, gdy leżała na ziemi. Od razu wystraszył się. Zobaczył Aleksandrę.
- O nie nie nie!
Wampirzym tempem podszedł do przyjaciółki.
- Bonnie obudź się, Bonnie , dalej no dalej no! - Próbował obudzić przyjaciółkę ale to na nic. Wkurzył się dlatego zagryzł swój nadgarstek i dał jej swojej krwi. Dziewczyna nadal się nie budziła.
- Bonnie! - Wziął brunetkę na ręce i wampirzym tempem z przyjaciółką uciekł z lasu.



Pojawił się w domu. Jego i Stefana. Był przerażony co się stało z jego przyjaciółką. W salonie przy kominku był Stefan, Caroline oraz Enzo.
- Musicie ją ukryć! - Powiedział Damon. Enzo był przerażony. Szybko podbiegł do swojej ukochanej Bonnie i wziął ją na ręce. Położył ją na kanapie, która stała z boku.
- Jak to? - Spytała Caroline Forbes, najlepsza przyjaciółka Bonnie oraz Eleny. Damon pokazał jej znaczące spojrzenie a blondynka zaraz wiedziała o co chodzi.

- Elena.. - Wyszeptała imię przyjaciółki i przełknęła ślinę. Niedługo potem zadzwoniła do Alarica, do dziewczynek. Musiała usłyszeć ich głos, po prostu.
Enzo patrzył na swoją ukochaną. Pojawiły mu się łzy, łzy w oczach. Nikt się nie spodziewał tego co się stało z jego ukochaną. Usiadł obok niej i położył dłoń na jej policzku. Zaraz potem przejechał po nim kciukiem.
- Wymyślimy coś, Enzo. - Powiedział Stefan. Damon jak to Damon. Nie pozwoli, żeby był to koniec Bonnie chociaż nie wiadomo było co się stało z nią. Nie wiedzieli na razie nic. Enzo zaraz wziął swoją ukochaną na ręce.
- Wiem o tym. - Powiedział stanowczo. Enzo zawsze był stanowczy w stosunku do swojej ukochanej. Zaraz jednak w wampirzym tempie przeszedł z salonu do piwnicy. Caroline rozłączyła się i spojrzałam w kierunku piwnicy. Odetchnęła cicho i spojrzała na Stefana.
- Co dalej? - Zapytała bo martwiła się zwyczajnie o swoją przyjaciółkę. Stefan spojrzał na nią i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
- Enzo na pewno nie pozwoli na to by się jej coś stało. - Powiedział by tylko pocieszyć blondynkę. Widać było jak Enzo dba o Bonnie i nie pozwoli by coś się jej stało. Blondynka skinęła głową i uśmiechnęła się delikatnie.



Było ciemno, bardzo ciemno. I cicho. Leżałam cały czas w łóżku? W trumnie? - Sama nie wiedziałam na czym i gdzie jestem. Naprawdę. Ale zaczęłam wszystko czuć. Wszystko, dokładnie. Czego nigdy nie czułam. Przez tą całą śpiączkę z Kaiem. Moje serce zaczęło bić i w pewnym momencie szybciej, a tego nie rozumiałam. Ostatni raz czułam chyba się tak, kiedy Damon dał mi krew i zamieniłam się w wampira. Nie, to nie było przecież możliwe.
Po tym jak wzięłam lekarstwo na wampiryzm nie mogę się ponownie zamienić w wampira, nie było po prostu takiej opcji. Teraz sobie tak to przypomniałam.
Zaczęłam głębiej oddychać, dlatego, że nie czułam powietrza. Zabrakło mi w tym momencie powietrza. Tu było naprawdę gorąco a dalej nie wiedziałam gdzie jestem, na czym leżę. Wiem tylko jedno - leżę na czymś miękkim.
W pewnej chwili obudziłam się. Zerwałam się i wciągnęłam głośno powietrze.







Cześć Kochani !
No to macie prolog mojego nowego opowiadania i mam nadzieję, że wam się spodoba. <3 Nowy rozdział If u Seek Amy dzisiaj też się powinien. pojawić.
Czytajcie i komentujcie. To jest oczywiście motywacja do dalszego pisania. Pozdrawiam. ♥ ♥